Zacznę może od tego, że mój syn w wieku 4 lat mówił tylko kilka słów. Pani doktor pierwszego kontaktu uspokajała mnie mówiąc, że chłopcy zazwyczaj zaczynają późno mówić. Jednak nie dawało mi to spokoju i zgłosiłam się do Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej, do pani logopedy oraz do pani psycholog i właśnie tutaj po raz pierwszy usłyszałam, że to może być autyzm. Zgłosiliśmy się do Poradni dla Dzieci z Autyzmem, tam prawie rok czekaliśmy na diagnozę, usłyszałam, że to AUTYZM oraz upośledzenie umysłowe w stopniu umiarkowanym. Diagnoza była tylko potwierdzeniem tego co już wiedzieliśmy. Cały czas współpracowaliśmy z panią psycholog, logopedą i pedagogiem,

żeby tylko Mu pomóc. Tutaj warto powiedzieć o tym, że mój Syn był dzieckiem nadpobudliwym, bardzo mało mówił, a każde Jego nowe słowo było wielkim wydarzeniem w domu. Jadł tylko kilka wybranych produktów, nie lubił chodzić na spacery, zawsze na nich płakał, nie lubił zmieniać otoczenia. Nie chciał pracować przy biurku, potrafił płakać przez godzinę, kładł się na podłogę, ja Go z powrotem sadzałam na krzesło, a On z powrotem na podłogę i tak dzień w dzień, przez kilka miesięcy było, aż w końcu zaczął siadać bez płaczu przy biurku. Uwielbiał biegać w kółko, krzyczeć, piszczeć, a kiedy były Święta nie chciał siedzieć przy stole wigilijnym, rozumiał tylko proste polecenia. Tak było kiedyś… Teraz mój Syn ma 12 lat. Był i jest kochanym, mądrym, wrażliwym, inteligentnym, kulturalnym i wspaniałym chłopcem. Potrafi czytać i pisać, dodawać, odejmować, zaczął  mnożyć, dzielić. Chętnie chodzi na spacery, odrabia lekcje, je dużo więcej produktów, prawie wszystko posmakuje. 

Pojechaliśmy do Zakopanego na 10-dniowy obóz, tutaj naprawdę pokonał sam siebie, wytrzymał tyle dni poza domem, w nowym otoczeniu! Chodził kilka kilometrów dziennie, był bardzo zadowolony i nie narzekał. Byłam i jestem z niego dumna. 10 lat czekaliśmy na to, żeby usiadł przy stole wigilijnym i od niego nie uciekał, mało tego śpiewał z nami kolędy, co prawda po swojemu, ale śpiewał. 

Autyzm uczy pokory, wszystko to, co osiągnęliśmy z Marcinem, to jest efekt wielu lat, godzin ciężkiej pracy naszej, pedagogów i terapeutów. Bo cóż osiągnie pedagog, terapeuta kiedy rodzic z nim nie współpracuje ??? Chcąc pomóc dziecku zmiany zacznijmy od siebie!!! I wiem co mówię!!! :).  MÓJ SYN MA AUTYZM, ale upośledzenie umysłowe już w stopniu lekkim, więc Jego historia jest doskonałym przykładem na to, że praca którą włożymy w rozwój naszych dzieci daje niesamowicie zadowalający efekt, a najlepszą nagrodą jaką za to dostałam są słowa „KOCHAM CIĘ MAMO”. Jednego jestem pewna, gdybym poddała się na samym początku nigdy tych słów bym nie usłyszała!

Chcę mocno podkreślić: Diagnoza to nie wyrok - wyrok zapada w sądzie.